Strona główna | Mapa serwisu | Kontakt

Wystąpienia

Data09-02-2008

Stanowisko Senatu w sprawie ustawy budżetowej na rok 2008

Fragmenty stenogramu z 4 posiedzenia Senatu w dniu 15 stycznia 2008

Senator Andrzej Misiołek:

Panie Marszałku! Pani Minister! Panie i Panowie Senatorowie!

Przysłuchując się dzisiejszej dyskusji, można było usłyszeć wiele wystąpień politycznych, można było usłyszeć wiele wystąpień technicznych, można było również usłyszeć wiele wystąpień regionalnych. Ja chciałbym odnieść się do kwestii może bardziej ogólnych, do kwestii – tak je nazwijmy – filozofii państwa i filozofii tworzenia budżetu.

Jeżeli wyjdziemy od tego założenia, to przed wszystkim powinniśmy zadać sobie pytania: jakie zadania ma państwo i jak dalece państwo ma wypełniać zadania, zastępując inicjatywę poszczególnych obywateli. Ten budżet jest zły. I nie jest on zły dlatego, że został napisany przez poprzednią koalicję. Jest zły dlatego, że z niego zionie filozofią państwa socjalistycznego, zionie kolektywizmem społecznym. To jest podstawowa wada tego budżetu. Żeby nie być gołosłownym, odwołam się do kilku przykładów.

Pierwszym z takich przykładów jest to, o czym powiedział pan senator Wach, że deficyt państwa jest równy obsłudze długu. Jeżeli tak będą konstruowane budżety, to nigdy nie spłacimy zadłużenia. Nigdy. Ja posłużę się kilkoma cyframi. Otóż zadłużenie państwa w roku 2005 wynosiło 466 miliardów zł, z pewnymi groszami;w2006 r. – 504 miliardy zł; w 2007 r. – 545 miliardów zł. Jak widać, to zadłużenie w ciągu niespełna dwóch lat wzrosło o 100 miliardów zł. Jeżeli teraz wysokość obsługi długu jest równa deficytowi, to znaczy, że my spłacamy ten dług z następnego długu. To jest jeden przykład.

Drugi przykład to odcinanie się poprzedniej koalicji od rozwiązań, które mogłyby przynieść Polsce daleko idący postęp. Wymienię tutaj tylko kilka elementów. Mianowicie podatek liniowy, który został przez PiS absolutnie odrzucony. Jest to podatek prosty, w miarę uczciwy i sprawiedliwy. Nie wiem, dlaczego Prawo i Sprawiedliwość tego podatku nie chciało. Kolejna sprawa to bon edukacyjny, do czego odniosę się jeszcze w następnej części swojego wystąpienia. On również mógłby uporządkować wiele kwestii, o których dzisiaj mówiono. Ale nie porządkuje, bo go nie ma.

Następna sprawa to prywatyzacja służby zdrowia. Tutaj padały różne głosy, jedne za, drugie przeciw prywatyzacji służby zdrowia, ale cały czas mamy do czynienia z pewną nieścisłością. Otóż zgodnie z tym, co było tu dziś mówione, służba zdrowia to tylko medycyna. A proszę zwrócić uwagę, że nie rozmawiamy na tej sali o weterynarii, nie rozmawiamy na tej sali o stomatologii. Dlaczego nie rozmawiamy? Dlatego, że te dwa sektory medycyny są sprywatyzowane w 100%. Weterynarze i stomatolodzy nie stoją pod Sejmem ani pod Urzędem Rady Ministrów i nie protestują. Po prostu my o nich nie rozmawiamy. Oni sami zajęli się pewnym obszarem działalności i ten obszar funkcjonuje bardzo dobrze. Ja chcę tylko powiedzieć, że w zachodniej i południowej części Polski do stomatologów przyjeżdżają Niemcy i Austriacy leczyć zęby w Polsce. Czyli jakość usług jest na odpowiednim poziomie, a konkurujemy z nimi ceną. Elementy, o których mówię, są elementami państwa – może dla niektórych będzie to jakieś określenie obrazoburcze – liberalnego, państwa, które obywatelom pozostawia możliwość samodzielnego tworzenia pewnych obszarów tam, gdzie państwo nie musi funkcjonować.

Pozwolę sobie jeszcze na odniesienie się do jednego przykładu, który jest mi bliski, ponieważ jestem nauczycielem akademickim i wywodzę się ze środowiska naukowego. Otóż wielokrotnie dzisiaj była poruszana kwestia podniesienia sum budżetowych przeznaczonych na szkolnictwo wyższe. Ja pozwolę sobie na przytoczenie kilku liczb.

Otóż, proszę państwa, w Polsce aktualnie jest czterysta czterdzieści osiem uczelni: sto trzydzieści państwowych i trzysta osiemnaście prywatnych. Uczelnie państwowe stanowią zatem około 30% wszystkich uczelni. W uczelniach państwowych studiuje 67% wszystkich studentów, 33% studiuje w uczelniach prywatnych. Czyli na każdych trzech studentów studiujących jeden studiuje w uczelni prywatnej. Podobne liczby są, jeżeli chodzi o absolwentów. W roku 2005/2006 67% absolwentów to byli absolwenci uczelni państwowych, a 33% absolwenci uczelni prywatnych.

I teraz proszę zwrócić uwagę na jedną charakterystyczną sprawę. Uczelnie prywatne obejmują 1/3 tych sektorów, i sektora studentów, i sektora absolwentów, a zatrudniają 17% nauczycieli, uczelnie państwowe zatrudniają 83% nauczycieli. Proponuje się, aby wydatki na działalność dydaktyczną wynosiły niespełna 7 miliardów zł. Mówimy o wydatkach przeznaczanych tylko i wyłącznie dla uczelni państwowych. Proponujemy podnieść jeszcze te kwotę. Ja tutaj przedstawię taką koncepcję, że podniesienie tej kwoty jest wzrostem niesprawiedliwości, jaka w Polsce ma miejsce. 1/3 studentów płaci za swoje studia, nic nie kosztują oni budżetu państwa. Aktualnie wykształcenie 1/3 Polaków na wyższych uczelniach nie kosztuje budżetu państwa nic. Ci ludzie płacą podatki tak samo jak wszyscy pozostali i są traktowani niesprawiedliwie. Oni po skończeniu studiów trafiają właśnie do gospodarki. Ale my o nich tu nie rozmawiamy, nie rozmawiamy o nich dlatego, że oni nas nic nie kosztują, tak samo jak nie rozmawiamy tu o weterynarzach i o stomatologach.

Myślę, że ta cała debata, jaka dzisiaj się odbywa, jest przykładem na to, że jakby zagubiliśmy się w szczegółach, mówimy o szczegółach, mówimy o zakupie instrumentów do szkoły muzycznej, mówimy o zbudowaniu drogi czy jakieś dróżki wokół miasta, a nie mówimy o generalnej koncepcji państwa, która powinna być tutaj, w tej Izbie szczególnie mocno pokazana.

Ja, proszę państwa, na koniec posłużę się cytatem z Ludwiga von Misesa: w gospodarce rynkowej nikt nie ubożeje z tego powodu, że inni są bogaci.

Dziękuję bardzo.
ul. Rynek 20/2; 41-902 BYTOM; tel./fax 032 2820559; mail: biuro@misiolek.senat.pl